W ZAGRZEBIU

11. N O W Y   C Z Ł  O W I E K   W   Z A G R Z E B I U

 

Jan ukończył studia literatury w Paryżu i latem 1922 r. przyjeżdża do Zagrzebia, gdzie w międzyczasie przeprowadzili się jego rodzice. Jeszcze tej samej jesieni (1922) otrzymuje posadę profesora języka francuskiego i niemieckiego w Arcybiskupim Gimnazjum, które wówczas znajdowało się w pomieszczeniach dzisiejszego Wydziału Teologicznego na Kaptolo. To zajęcie będzie mu do końca życia ziemskiego. ———————————————————————————

W nast ępnym roku (1923) uzyskuje doktorat na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu w Zagrzebiu. Obronił pracę doktorską o wpływie liturgii na literatów francuskich. Mieszkał razem z rodzicami w ówczesnym Domu Starćevića przy Dworcu Głównym, dziś Plac Starćevića Nr 6, II piętro.

Jan przeżył w Zgrzebiu sześć lat. W tym krótkim okresie zdziała bardzo dużo, zaorze głęboką bruzdę na niwie chorwackiego katolicyzmu. Na kształt meteoru zajaśnieje na niebie Kościoła w Chorwacji. Ale światło mu się nie zagasi, lecz pozostanie trwale jaśnieć jako gwiazda przewodnia po której człowiek znajduje pewną orientację życiową.

Wielu, którzy po raz pierwszy słyszą o Janie Merzu, nie bez racji pytają się co tem młody człowiek zdziałał, w czym jest jego wielkość, że się i nim tyle mówi i pisze, że się uruchamia postępowanie o jego beatyfikację, że mu się ciało po pięćdziesięciu latach przenosi z Mirogoja do jednego z zagrzebskich kościołów, że wielu znajduje w nim przyjaciela, wzór, ideał, wodza, nawet program życia i działalności ? Na te pytania niemożliwe jest odpowiedzieć w zupełności jednym zdaniem. Tyle prac naukowych i książek, które są o Merzu napisane na podstawie jego bogatego życia i działaności, ciężko jest ukazać w kilku zdaniach. Strony, które następują w niniejszym krótkim przedstawieniu Janowego życia i działalności, pragną dać czytelnikowi podstawowe dane o tej wyjątkowej postaci chorwackiego katolicyzmu.z

Jan przyjeżdża do Paryża z jasną świadomością, iż „ wiara katolicka jest jego powołaniem życiowym ”, jak to pisał matce przed powrotem. Przychodzi, wiedząc co chce, z całym jednym programem duchowym, którego pragnie urzeczywistnić. Może najlepiej wyraziła Marica Stanković, Janowa bliska współpracownica w pracy wychowawczej z młodymi :

„ Nowy człowiek zjawił się na naszym horyzoncie. Przychodził człowiek, któremu wiara nie była tradycją, lecz życiem, a działalność katolicką nie traktował jako sport, lecz jako walkę dla dusz nieśmiertelnych ”.

Jan jako profesor sumiennie wykonuje swoje obowiązki zawodowe obok wielu profesorów, którzy również wówczas żyli i pracowali w Zagrzebiu. W tym nie była jegi wielkość.

Cały swój wolny czas Jan poświęca wychowaniu młodzieży chorwackiej w ówczesnych organizacjach katolickich, szczególnie w Chorwackim Związku Orłów.

I w tej dziedzinie było wielu Janowych kolegów i zaangażowanych katolików, którzy tak samo jak Jan maksymalnie poświęcili się na niwie apostolstwa katolickiego. O wielu z wdzięcznością pamiętamy ; ich imiona zostają zapisane jasnymi literami w historii chorwackiego katolicyzmu.

I gdybyśmy mierzyli tylko zewnętrznymi miarami, wówczas ani tu nie moglibyśmy znaleźć coś szczegółowego co by Jana po zewnętrznych efektach wynosiło ponad jego współpracowników. I inni jak on działali w organizacjach katolickich, podróżowali do naszych miast, dawali odczyty, pracowali z młodymi, pisali artykuły, organizowali spotkania, zebrania, imprezy, dyskutowali, chodzili do kościoła, modlili się, przyjmowali Komunię Świętą itp., czynili wszystko co jest istotne dla jednego zaangażowanego katolika świeckiego.

Jednak JAN  MERZ – IVAN  MERZ – swoją postacią wszystkich ich nadwyższa, wszystkim nawet i swoim najbliższym współpracownikom, staje się wodzem ideowym, który w naszą katolicką publiczność wnosi nowy sposób myślenia, poczucia i rozumowania.

To jednolite co na Merzu przyciąga i zachwyta, jest w pierwszym rzędzie piękność jego duszy, która była cała przesiąknięta Bożym światem, była cała pełna BOGA. Piękno jego duszy i jego życia, które było całe poświęcone Chryustusowi i rozszerzaniu Jego Królestwa, zabłysło w całym swoim blasku dopiero po jego śmierci – zejściu z tej ziemi. Wielu zostało oczarowanych czytając strony jego pamiętnika i obserwując jak Jan z dnia na dzień, przy osobistym wysiłku w walce, wspina się ku szczytowi chrześcijańskiej świętości, aby z tych Bożych wyżyn przyciągał wielu, którzy poszli jego drogą.

Drugą cechą Janowej wielkości jest jego ideowy świat, jego bogata duchowa spuścizna, literacki opus z przeszło trzy tysiące stron, czym silnie wpłynął na naszą katolicką publiczność, na publiczną opinię, na ideowe ruchy między chorwackimi katolikami. Stał się nawet „ symbolem stanowczej duchowej orientacji i kamieniem węgielnym chorwackiego katolicyzmu ” – mówi o nim D.Ż., jego bliski przyjaciel. Dlazcego ?

Ponieważ Jan nowym zapałem i pełną świadomością przeżyć, jako świecki wyniósł na światło dzienne piękno prawd chrześcijańskich, wielkość Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusowego, ważność nauki katolickiej dla życia każdego katolika, wartość liturgii dla osobistego duchowego życia, ważność Papiestwa dla katolików i narodów ; akcentował potrzebę angażowania świeckich w apostolstwie Kościoła, ale zawsze w współpracy i w zależności od hierarchii kościelnej ; wstawiał się za niepolityczną działalnością organizacji katolickich, starając się aby one w pierwszym rzędzie krzewiły nadnaturalne duchowe dobro swoich członków. I to wszystko co naprowadziliśmy nie było u niego tylko teorią, lecz on za tym wsztstkim stał mocą swego przekonania, głębokością swego przeżytego doświadczenia o prawdziwości wszystkiego co zastępował i propagował. „ Był może, jedynym wśród nas, który wszystko to, co napisał, napisałświętym zachwyceniu i błyszczącej osłonie nierozjaśnionej Łaski. Tu była jeg siła, a i dziś jest. Dlatego mógłmieć wpływ na młodzież i akurat ją uczynił tą, która będzie BOGA bronić ”. – Tak pisze jego przyjaciel, poeta chorwacki Ton Smerdel.

Cała Janowa zewnętrzna aktywność była tylko objawieniem  bogactwa jego wnętrza, którego świadomie i z dużo osobistego wstawiennictwa, uczynił godnym miejscem pobytu BOGA w TRÓJCY JEDYNEGO. Janowa osoba i jego dzieło tworzą jedną zaokrągloną i harmonijną całość i dopiero z trudem spróbujemy, jak następuje, rozdwoić i przedstawić osobno widoki tego „ arcydzieła Ducha Świętego ” – jak to Arcybiskup Zagrzebski Ks. Dr Franjo Kuharić nazwał naszego Jana.

 

 

 12.  J A N    S I Ę    M O D L I  

 

Wielkość człowieka tkwi w jego stosunku do BOGA, a ten stosunek najpierw urzeczywistnia się przez modlitwę. Z Janowego pamiętnika już od początku zauważa się jego skłonność w modlitwie. Niekiedy zapisuje krótsze, niekiedy dłuższe wezwania  i modlitwy, bardzo piękne, wzruszające, treściwe.

To życie modlitwy, do którego pobudzała go niewidzialna Łaska, będzie wzrastała i rozwijała się tak, że w ostatnich latach całe Janowe życie od rana do wieczora będzie przesiąknięte duchem modlitwy i skupienia. Od mnóstwa faktów i oświadczeń o jego modlitewnym życiu, publikujemy tu tylko najznaczniejsze.

Już na początku należy podkreślić, że główną cechą Janowego modlitewnego życia było ścisłe powiązanie z liturgią, oficjalną modlitwą Kościoła. W jego życiu modlitwy nie zauważamy nic osobnego od tego co by Kościół w tamtych czasach nie polecał i nie praktykował. Jan to z pełnym porywem i zapałem swej duszy przyjął i uczynił swoim. Liturgiczna modlitwa Kościoła jak i inne dopuszczalne nabożeństwa, były tak wcielone w nim, że człowiek nie mógł wyrwać się z wrażenia, iż ma przed sobą autentycznego przedstawiciela Kościoła, który się modli.

Jak się konkretnie odbywało jego modlitewne życie ? Centrum jego stosunku z Bogiem była codzienna Msza Święta i Komunia Święta w Bazylice Najświętszego Serca Jezusowego. W chwili pisania tych wierszy, żyją jeszcze osoby, które pamiętają jak Jan każdego ranka o godzinie 6.30 przychodził do kościoła Ojców Jezuitów w Palmotićevoj ulicy, gdzie na swoim miejscu, w pobliżu ołtarza Świętego Alojzego, ze swego dużego francusko-łacińskiego Mszalika „ modlił ” Mszę Świętą, jak to on sam oświadczył. Jego ideałem było uczestniczyć w śpiewanej, konwentualnej Mszy Świętej, jak to się odprawia w zakonach kontemplatywnych, no ta okazja rzadko mu się nadarzała.

Jan codziennie odbywał rozważanie, które trwało 45 minut, jak to napisał w jednej ankiecie. Szczególnie bronił potrzebę odbywania liturgicznego rozważania o tekstach Mszy Świętej danego dnia. Sam to czynił i polecał innym.

Jego przyjaciele bardzo często znajdowali go w jego mieszkaniu jak odmawia Brewiarz (książka do godzin kanonicznych). Jan pragnął, aby brewiarz odmawiał w wspólnocie i próbował to z jednym swoim przyjacielem. Na większe uroczystości zachodziłby do Ojców Franciszkanów na Kaptoł, aby razem z innymi w sposób uroczystszy śpiewać Boski Brewiarz.

Różaniec był mu codziennie w rękach. Polubił go szczególnie po pobycie w Lurd. Sam mówi, że Różaniec od tego czasu stał mu się drugim najlepszym przyjacielem. Pierwszym była Eucharystia. Różaniec odmawiagdy idzie ulicą, w różnych okolicznościach, nawet i wówczas, gdy się do tego wymaga  i wrażliwe ofiary, – jak to w Rzymie, gdy o godzinie drugiej w nocy, po umieszczeniu swoich pielgrzymów na nocleg, – jeszcze znalazł siły i klęcząc przy swoim łóżku, odmówił Różaniec. Co w nim znajdował, widzi się z jego rady danej jeszcze dziewczynie :

„ Gdy Ci w życiu będzie ciężko i gdy cię okrążą opresją, weź do ręki Różaniec Maryjny i on cię pocieszy i doda siły, aby wszystko znieść z zupełnym oddaniem w Wolę Bożą ”. –

Adoracja przed Przenajświętszym Sakramentem była mu szczególnie miłym nabożeństwem. Wielu było zachęconych do głębszego uczczenia Eucharystii, gdy widziało jak Jan z dużym szcunkiem czyni ukłon przed Przenajświętszym lub klęczy w głębokim skupieniu i poważaniu przed Tabernakulum.

 

 

Uczestnicząc w błogosławieństwie z Przenajświętszym, wzrok by mu cały zapadł w obserwowaniu Przenajświętszej Hostii, jak gdyby gubił się w przestworzach wieczności, – przypomina sobie pewna osoba, która go takiego widziała w kościele Sióstr Miłosierdzia w Frankopańskiej ulicy. Jan nigdy nie opuszcza okazji, aby pozdrowić Pana Jezusa obecnego w Eucharystii, gdy przechodzi obok któregoś z kościołów lub kaplicy. Jego uczniowie pamiętają jeszcze dziś jak często w czasie przerw lekcyjnych, Jan przychodził do kaplicy gimnazjalnej na krótką adorację. Z jakim poważaniem i pobożnością przyjmował Komunię Świętą, o tym nam zostawili wzruszające świadectwa kapłani, którzy mu je udzielali. Wszystko to było tylko zewnętrznym wyrażeniem jego wielkiej eucharystycznej pobożności i głębokiej wiary w obecność Jezusa Chrystusa w tym Sakramencie Swojej miłości. Tak to wyraził Janów bliższy przyjaciel.

„ Kto by się z Merzem znalazł w kościele, ten obserwując go, odczuł rzeczywistą obecność Bożą. Bo jego klęczenie na kolanach było tak pełne pokorności, poszanowania i serca, że wskazywało na obecność świętego, czystego, sprawiedliwego, nieskończonego Bóstwa, przed kim musi się upaść na kolana i oddać całą duszę, jak to czynił i on ”. –

 

 

13.    L I T U  R G I A   –   U R O C  Z Y M      P I Ę  K N E M

 

Szeroką płaszczyzną Janowego zainteresowania, jego wielkie i święte „hobby” była liturgia. Tu stoimy przed jednym z paradoksów Janowego życia. Przy tyle kapłanów, zakonników i  zakonnic, on, młodzieniec świecki staje się jednym z największych krzewicieli odnowy liturgicznej w Chorwacji.

Co było w liturgii, że Jana tak przyciągało, iż zupełnie zaabsorbowało zainteresowania jego duchowego świata ? Odpowiedź daje nam jego dusza, która pragnęła, aby się jak najwięcej zjednoczyła z Bogiem, a to czyniła najlepiej przez oficjalną modlitwę Kościoła, przez liturgię. A drugiej strony swoje wielkie przywiązanie do umiejętności Jan najdoskonalej znalazł urzeczywistnione i obmyślone wprost w liturgii. Dla niego liturgia jest szczytem umiejętnego urzeczywistnienia, płaszczyzną, gdzie współpracują wszystkie umiejętności ; nawet liturgia dla niego jest umiejętnością i życiem.

Jeszcze od czsów studenckich Jan się interesuje liturgią. We Wiedniu odbył liturgiczne ćwiczenia duchowe o Wielkanocy 1920 r., które na nim wywarły głębokie wrażenie. W Paryżu jego zainteresowanie liturgią nadal się rozszerza. Chętnie odwiedza kaplicę Sióstr Benedyktynek, znane centrum duchowne dla paryskich kręgów intelektualnych. Za temat swojej pracy doktorskiej wybiera wpływ liturgii na literatów francuskich. W tym celu przeczytał liczne dzieła pisarzy francuskich.

Powróciwszy do Zagrebia, Jan pisze liczne artykuły o liturgii w czasopismach katolickich, organizuje odczyty liturgiczne, wstawia się, aby młodzież jak najlepiej zapoznała liturgię, aby modliła się liturgicznie, aby zrozumiała co kapłan modli przy ołtarzu, bo wówczas Msza Święta odprawiałasię w języku łacińskim, aby uczestniczyła we Mszy Świętej.

Posłuchajmy tylko kilka fragmentów z Janowych przecudnych artykułów o liturgii. pierwszy publikujemy z jego artykułu programowego „duchowa odnowa przez liturgię” :

„ Liturgia jest służbową (oficjalną) modlitwą Kościoła, służbową modlitwą Oblubienicy Chrystusowej, rozmową między Oblubienicą a Boskim Oblubieńcem.

 

 

Och, jak my chętnie przysłuchujemy się, gdy dwóch bardzo mądrych ludzi rozmawia ze sobą : zdaje nam się, że nasze piersi rozszerzają się i że my stajemy się mądrzejszymi. A co się dzieje dopiero wtedy, gdy podsłuchujemy rozmowę między Chrystusem – Bogiem a Jemu podobnym Kościołem ? Czy cały ten ideowy świat zostanie tak dla nas bezprzedmiotowy, aby nie wzniósł nasze życie do niezmiernych wyżyn Boskiego życia …… Tak, tyle skarbu my katolicy pozostawiamy zaniedbaniu, a dziwimy się, że nasza praca często nie owocuje błogosławieństwem. – Przez liturgiczne rozważanie każdy katolik staje się wielkim i uniwersalnym. on zostawia na boku swoje osobiste interesy, a zaczyna odczuwać to, co odczuwa sam Kościół, tan wspaniały odblask samego niezmiernego Chrystusa. Na podstawie liturgii każda się poszczególna dusza wychowuje. Można powiedzieć, że liturgia jest pedagogią w prawdziwym sensie słowa, ponieważ za pomocą jej wierzący w swojej duszy przeżywa wszystkie fazy wiecznego życia Chrystusowego ”. –

W tym samym artykule Jan Merz podaje trzy rady, które następnie obszernie rozpracowuje, w jaki sposób przez liturgię dochodzi się do duchowej odnowy :

1. Czytać dziennie lekturę duchową, aby się mogły lepiej zrozumieć liturgicznie

teksty,

2. Rozważać dziennie na podstawie Mszalika

3. Przy każdej Mszy Świętej w której się uczestniczy, należy przystąpić do Komunii

Świętej.

W innym artykule „ Liturgia i umiejętność ” Jan pełen zachwytu tak mówi :

„ Takie jest urocze piękno obrzędów katolickich, że człowiek, który raz odczuł jego wdzięk, odczuwa w duszy tęsknotę, aby wszystko zostawić i całe swoje życie spędzić w modlitwach liturgicznych, śpiewając dzień i noc bez ustanku pieśni pochwalne Trójcy Przenajświetszej ”. –

Dlatego nie dziwi nas to, że wszystko co Jan napisał i uczynił dla liturgicznej odnowy, przedstawia tyle materiału, że z niego mogła powstać jedna praca doktorska. Napisał ją i pomyślnie obronił w Rzymie w 1975 roku, na Papieskim Instytucie Liturgicznym „ Anselmianum ” Dr Marin Śkarica, kapłan Archidiecezji Splitskiej. Jest to pierwsza praca doktorska, która jest napisana o Janie Merzu, a tytuł jest : „ Jan Merz – krzewiciel odnowy liturgicznej w Chorwacji ” – ( IVAN  MERZ – promicatelj liturgijske obnove u Hrvatskoj ”).

 

 

14.   E U C H A R Y S T I A  –  Ź R Ó D Ł E  M   Ż Y C I A

 

Centrum liturgii jest Misterium paschalne – tajemnica Zmartwychwstania, które stoi w środku kościelnego roku liturgicznegi i każdego dnia liturgicznego. Msza Święta, Chrystusowa Ofiara Eucharystyczna, w której się tajemnica Zmartwychwstania codziennie uobecnia na naszych ołtarzach, w naszych kościołach i wspólnotach chrześcijańskich, była również i ośrodkiem Janowego życia. Jan pisze w artykule „ Duchowa odnowa przez liturgię ”.

„ Oto co jest najistotniejsze. Największą rzecz, która istnieje na świecie, jest Kościół Święty, największą rzeczą w Kościele jest Msza Święta, a we Mszy Świętej Przeistoczenie. I jak Chrystus w czasie swego ziemskiego życia, skierował wszystkie swoje myśli ku Golgocie, tak Oblubienica Chrystusowa – Kościół kieruje wszystkie swoje spojrzenia ku ołtarzowi. Co się zatem dzieje na ołtarzu, jest to największa rzecz, która się w ogóle dokonuje na świecie ”. –

Od czasu, gdy Jan rozpoczął prowadzić swój pamiętnik, zauważa się u niego szczególne przywiązanie do Sakramentu Eucharystii.

Bez sceptyki i dyskusji Jan przyjmuje wiarę Kościoła w realną obecność Chrystusa w Eucharystii. Im Jan nadal dojrzewał, to się coraz więcej w nim odczuwała dążność za stałym codziennym przyjmowaniem Komunii Świętej. W swiom pamiętniku w jednym miejscu zapisze :

„ Komunia Święta jest źródłem życia ”. –

Po przybyciu do Zagrzebia, Jan sobie tak organizuje życie, że codziennie może przyjmować Komunię Świętą. I gdyby był w podróżach, zawsze znalazł możliwość do przyjęcia Komunii Świętej. Wzruszjące są oświadczenia jego przyjaciół, którzy nas o tym informują. Jan był cały przesiąkniety duchem eucharystycznym. Już wspominaliśmy jego adorację, jego nawiedzenia i ukłony Chrystusowi obecnemu w Eucharystii, które wywarły głębokie wrażenie na wszystkich obecnych.

„ Przemawiałem z zapałem, którego dała mi Przenajświętsza Eucharystia ”, powie po jednym przemówieniu, które wygłosił na wielkim zlocie młodzieży katolickiej w Mariborze w roku 1920. Tym zapałem było natchnione całe jego apostolstwo. To jest już tak widoczne z tamtego hasła, którego Jan dał organizacji orłowskiej : „ OFIARA – EUCHARYSTIA – APOSTOLSTWO ”. Trzy wyrazy, które obejmują cały jeden program, którego Jan pierwszy urzeczywistnił, a za nim poszło wielu. Te słowa są dziś wydrążone na płycie marmurowej na jego grobie.

Z licznych oświadczeń, które są nam zapisane o wielkim Janowym nabożeństwie do Świętej Eucharystii, naprowadzimy to od Janowego przyjeciela Księdza M. Blaśkovića, z wyspy Hvar :

„Uważałem go nie tylko swoim przyjacielem, lecz i przywódcą duchowym. Raz służył mi do Mszy Świętej. Gdy mu udzielałem Komunię Świętą, wydawało mi się, że mu z twarzy wychodzą jakieś promienie, takie to było anielskie, jasne, prawie przemienione, jakie się widzi jedynie na obrazkach Św. Alojzego …………………………..

Nigdy nie zapomnę tamtej minuty objawienia ! Och, ty zasłużyłeś na to, abyś odprawiał Mszę Świętą, a ja abym ci służył, – mówiłem sam do siebie wracając, cały podniecony, z nim do zakrystii, gdzie on znowu długo, dłogo modlił się ”. –

Chociaż nam Jan nie zostawił osobnego dzieła o Świętej Eucharystii, faktem jest, że wielu jego artykułów przesiąkniętych jest Eucharystią i jej duchem. Jako perły rozsypane są w jego bogatej duchowej spuściźnie. Oto kilka wziętych z jego różnych zapisów :

„ My żyjemy w szczęśliwych czasach ; wszyscy możemy używać owoce pontyfikatu Piusa X , możemy często i codziennie być z Tym, który jest całą naszą radością. Po postanowieniu Świętego Papieża, ziemia stała się niebem. Komunia Święta najszybciej i najłatwiej odradza i podnosi nasze życie wewnętrzne. W Komunii Świętej dusza sławi swoje tryumfy, ona staje się podobną do swojego Boskiego Oblubieńca, staje się Boską.”

Bądźcie przekonani, że Msza Święta bez Komunii Świętej, jest do pewnego stopnia fragmentaryczna. Przez Komunię Świętą stańmy się uczestnikami nieskończonności życia Śłowa Bożego. W tym akcie, gdzie się wasze ciało i wasza dusza jednoczy ze samym Bóstwem. musi być szczyt waszego życia ; w tym akcie jest i szczyt całkowitej liturgii.

Eucharystia Święta prowadzi nas ku szczytowi doskonałości chrześcijańskiej, prawdziwego życia wewnętrznego. Ona jest naszą pierwszą radością na ziemi ; przez nią już stajemy się uczestnikami przyszłej chwały niebieskiej.

Ona jest ogniem, który w nas spala rdzy grzechów i daje życia naszej duszy tak, aby i ona wybuchła nowym płomieniem. Wtedy my sami w sobie zaznamy słowa Św. Pawła, który mówi : żyję ja, ale nie ja, lecz we mnie żyje Chrystus.

Najpewniejszy środek do zachowania czystego życia ? Zachwycenie dla Kościoła Świętego, które opiera się na znajomości wiary. Codzienna Komunia Święta, systematyczne codzienne pokonywanie ciała.

Z  Lurt  pielgrzymi wracają  głęboko  przekonani , że Twórca  święta i  lurdski  cudotwórca  uwięziony  króluje  w  Tabernakulum  w  każdym  kościele  katolickim  i  Boską  miłością  spala  się  za  ludzkimi  duszami  z  którymi  pragnie  często  i  codziennie się  zjednoczyć .

Bez  Eucharystii  Świętej  ciało  nie  może  stać  się  dostatecznie  pokorne  duszy ; każde  cielesne  wychowywanie , które  nie  jest  eucharystyczne ,  jest  niezupełne . Bez  Eucharystii  nie  może  się  wychować  czyste  pokolenie , a  wychowanie  młodzieży , które  nie  idzie  za  tym , jest  niecelne.

Panowanie  Ducha  Świętego  widzialnie  objawia  się  w  Rzymskim  Kościele  wśród  którego  promienieje  Przenajświętszy  Sakrament .  Ten  jest  cichy , nieruchomy , ale  jego  zewnętrzna  aktywność  obejmuje  hierarchia  katolicka.

Tak  jak  Papież  jest  na  czele  hierarchii , tak  Eucharystia  jest  szczytem  sakramentów. ’’

Z  powyższych  wierszy  jak  również  i  z  innych  licznych  Janowych  akt  widzi  się  jaki  ogień  płonął  w  jego  sercu , gdy  jest  mowa o  Eucharystii  ; dlatego  nie  dziwi  nas  ,że  ten  płomień  ogarnął  tyle  młodych  i  starszych , którzy  z  Janem  byli  w  kontakcie . Zakończmy  to  krótkie  spojrzenie  w  Janowe  życie  eucharystyczne  słowami  jego  duchownego  przywódcy  Ojca  Vrbaneka :

„Faktem  jest , że  Janowi   Eucharystia  jest  środkiem  wszystkiemu :  i  porządkowi  dnia  i  podstawie  życiowej ; i  jego  organizacji  orłowskiej  i  zamysłowi  jednej  powieści ; i  wewnętrznemu  życiu  liturgicznemu i  zewnętrznym  uroczystością  kościelnym . Gdziekolwiek  się  Jan  pokaże , będzie  i  coś  eucharystycznego ; a  w  ostatnich  pięciu  latach  Janowego  życia , w  naszym  katolickim  życiu  publicznym  było  i  odwrotnie ; gdziekolwiek  było  coś  wielkiego  i  pięknego  eucharystycznego , tu  był  i  Jan  swoim  pięknym  udziałem . ‘’